Tuesday, April 15, 2014

Pracowity Weekend przed wyjazdem

Za nami pracowity weekend na lotnisku. Całe szczęście udało się wykonać założony plan. Aż szkoda wymieniać wszystkie czynności które towarzyszą organizacji tego wyjazdu, jednak najważniejsza rzecz której cały czas brakuje i jest za mało – treningu w powietrzu. Sobota była dniem typowo technicznym.
Sobotni gość na lotnisku, nowy biz-jet naszego lokalnego miliardera Michała Sołowowa.
Dwa lata niedziałające światło przeciwmgielne a wystarczyło poszukać bezpiecznika
Natomiast w niedzielę udało się przewietrzyć po 572 dniach wreszcie samemu w Jantarze… Jednak krótki 30minutowy lot to zdecydowanie za mało. Pełne pokrycie nieba grubą warstwą cirrusa skutecznie tłumiło termikę. Jedynie gdzieniegdzie kominy wspierane przez południowy wiatr odrywały się z nierówności terenu i okolicznych pagórków dając maksymalnie 1,5m/s chwilowych wznoszeń. 
 Po zakończonym locie zapakowaliśmy Jantara do przyczepy gdzie oczekuje teraz na czwartkową podróż. Wyruszam o 10 i mam nadzieję pokonać dzielące mnie z Nitrą 500km przed zachodem słońca. 
Poza blogiem, Facebookiem, oraz Twitterem moje zmagania będziecie mogli śledzić również w klasycznych mediach. Mam już potwierdzenie o umieszczeniu informacji z Echa Dnia http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140415/SPORTSWIETOKRZYSKIE13/140419150, Radia Kielce oraz TVP Kielce która to planuje mi towarzyszyć w czwartek przed wyjazdem. Dziękuje redaktorom którzy zainteresowali się tematem a tych którzy jeszcze tego nie zrobili zapraszam do współpracy.

Saturday, April 5, 2014

Prievidza - podsumowanie

Dzień rozpoczął się jeszcze długo przed wschodem słońca. Wyjazd z Bielska tuż przed 6 z planowanym czasem przyjazdu na 9. Życie zweryfikowało jednak nasze plany. Najpierw mieliśmy drobne problemy z samochodem, co spowodowało pierwsze opóźnienie. Następnie żeby zapewnić rozrywkę drogim czytelnikom bloga poszukiwałem dostępu do internetu, a konkretniej startera na kartę w dowolnej słowackiej sieci komórkowej. Okazuje się iż jest to nie lada wyczyn. Stacje benzynowe, małe sklepiki na nic się zdały. Ostatecznie musiałem nabyć kartę w salonie jednej z sieci po przełamaniu bariery językowej i wylegitymowaniu się (!?) udało mi się zdobyć cenny pakiet danych.
Na lotnisku czekał już na nas Adam Czeladzki. W pierwszej kolejności udaliśmy się przygotować szybowce do lotu. Następnie musiałem dopełnić formalności u bardzo sympatycznego "szefa" lotniska. Formalności składały się na wypełnienie znaków szybowca, daty i podpisu którym potwierdziłem iż wszystkie moje dokumenty są w porządku, trwało to może 30 sekund... (kiedy takie coś zastaniemy Polsce?) Potem trochę zabawy z elektroniką z Duo , pompowanie podwozia i ruszyliśmy na start.
Pierwszy poleciał Adam na Discusie 2ct-18m "ECC", Potem my na Duo "POL". Holownik w Dynamicu sprawnie umieścił nas w kominie po wschodniej stronie lotniska. Po nabraniu wysokości , próba silnika i w drogę. Trasa wyznaczona przez Adama była obszarówką z dwoma PZ. Pierwszy o promieniu 40 km - Chopok, Następnie Wielki Tribec - 10km.
Po doleceniu do pasma Wielkiej Fatry zaczęły się pierwsze problemy z dokręceniem się do podstawy chmur.  Tu straciliśmy z oczu Czeladzia i przez nieznajomość lokalnych dróg wlecieliśmy w nie tą dolinę co potrzeba… Adam, cały czas nas wypytywał czy widzimy wielki hotel w Donovaly, jednak nie mogliśmy go widzieć bo byliśmy z drugiej strony zbocza. Przykleiliśmy się do zbocza góry Rakytov gdzie udało nam się wyjść wreszczie ponad szczyty. Jednak nie była to jednak wysokość pozwalająca na bezpieczne przeskoczenie do dobrej doliny i pognanie w stronę Niżnych Tatr. Polecieliśmy w stronę Liptovskiej Osady gdzie znowu walczyliśmy o każdy metr wysokości oglądając dokładnie drzewa na szczytach. Spotkaliśmy tam Jantara który startował zaraz po nas z Prievidzy. Był jeszcze niżej od nas, i gdy my przeskoczyliśmy z powrotem w stronę dobrze nam poznanej góry Rakytov, on musiał zlecieć w dolinę w stronę Rużemboroka, gdzie odpalił silnik i wrócił bezpiecznie do domu (to nie żart – jego Jantar posiada silnik)
My przykleiliśmy się z powrotem do zbocza w poszarpanym metrowym kominie który cierpliwie wykorzystywał Marek. Po wyniesieniu nas nad szczyt, komin usilił się do ponad 3m/s, wyniósł nas pod samą podstawę i na naszych twarzach wreszcie zagościł uśmiech.
Udaliśmy się w stronę Prievidzy, gdzie Adam będący już na dolocie, podpowiedział na o pięknym szlaku nad pasmem Vtacnika. I rzeczywiście gdy pod niego wlecieliśmy poczuliśmy siłę i piękno DUO. Pozamykane wszystkie nawiewy, lecimy 150-170km/h pod szlakiem a w kabinie tylko delikatny szum i wesołe pikanie wariometru, miejscami przekraczające 5m/s. przelecieliśmy tak prawie 50km po prostej aż do ostatniej strefy nad szczytem Wielkiego Trybca którą tylko delikatnie nakłuliśmy. Mimo iż mieliśmy spokojnie dolot do lotniska, wykręciliśmy się dla pewności i spokoju w poszarpanym jak to zwykle dziś było metrowym kominie, co mogliście zobaczyć na relacji na żywo z kabiny. (Kto nie widział zapraszam do archiwum kanału Poplera na prawej pionowej belce bloga.) Na dolocie obyło się bez przygód, mieliśmy nad lotniskiem jeszcze dużo wysokości aby podziwiać miasto i górujący nad nim piękny zamek w Bojnicach.
Po wylądowaniu oporządziliśmy sprzęt, czyszczenie, tankowanie, grajcarowanie, ładowanie. Niby mało, a zeszło ponad 2h. Udaliśmy się w drogę powrotną do Bielska która minęła równie szybko jak nasz emocjonujący 4h lot.
Był to bardzo emocjonujący lot i myślę że nauczył nas bardzo dużo. Jego analiza zajmie na pewno kilka wieczorów. Pierwszy raz miałem okazję lecieć jako dowódca tak nowoczesnym szybowce. Pierwszy raz mogłem sprawdzić działanie silnika dolotowego. No i pierwszy raz latałem za granicą. Góry pokazały swoją potęgę i uzmysłowiły fakt iż bez dokładnej analizy zadania przed lotem, niewiele się uda zrobić. Brakuje treningu w górach, uczy on dużo bardziej niż lot na płaskim terenie. Nie ma możliwości odpuszczenia myśli: co będę robił za 15 min, nawet w zwykłym locie który nie jest wyścigiem. Lot można zobaczyć w serwisie OLC: http://www.onlinecontest.org/olc-2.0/gliding/flightinfo.html?dsId=3512141
W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować menadżerowi kadry Przemysławowi „Żółwiowi” Bartczakowi który obdarzył nas zaufaniem wynajmując dla nas DuoDiscusa. Żółw potwierdził tym swoje ogromne i widoczne na każdym kroku zaangażowanie w rozwój najmłodszych zawodników. Wielkie DZIĘKUJE! Podziękowania należą się również Adamowi Czeladzkiemu, który cierpliwie i dokładnie wytłumaczył wszystkie niejasności przy nowym dla nas szybowcu, a także dawał wskazówki jak radzić sobie w nowym terenie.



PS. Bielsko nie było jednak końcem podróży dla mnie. Marek wrócił do domu, ja musiałem zdążyć na poranne zajęcia na uczelni w Rzeszowie. Z Bielska odebrał mnie mój przyjaciel Saku,  który pokazał mi wreszcie miejsce swojej pracy i odwiózł do Katowic na busa do Rzeszowa, pod warunkiem że będzie na blogu ;)  Na 5 rano byłem w mieszkaniu. Jak to opisał Adam: trzeba być Juniorem żeby się urywać na takie szybkie wypady.

Wednesday, April 2, 2014

W drodze do Prievidzy

O 17 dziś wyruszyliśmy z Rzeszowa w dwudniowa podróż do Previdzy i bez przeszkód dotarliśmy do Bielska. Jutro z samego rana wyjazd na Słowację. Prognozy pogody są co prawda gorsze niż wczoraj, ale Adam optymistycznie twierdzi ze 200-300 km powinniśmy zrobić.  Planujemy lecieć w parze ECC i POL. Zapowiada się ciekawy dzień...

Tuesday, April 1, 2014

Niespodziewany trening cd.

Już jutro o 15:30 początek wyprawy. Cel: lotnisko Previdza na Słowacji gdzie dzięki menadżerowi Kadry Juniorów Żółwiowi, oraz właścicielom DuoDiscusa "POL" będziemy mogli w czwartek razem z Markiem Niewiadomym polatać na tym pięknym szybowcu. Po drodzę zgarniamy jeszcze z Jasionki Jantara AB do Bielska, a w czwartek z samego rana ruszamy z Bielska do Previdzy. Prognozy zapowiadają się nie najgorzej, dziś odbyła się odprawa przedwyjazdowa, ale pewnie plany zweryfikuje pogoda.
 
Mnie udało się już poznać zalety "POLa" w lipcu w Ostrowie i na Żarze gdzie wykonałem kilka lotów i stwierdzam że naprawdę jest to świetna maszyna. Najbardziej działają na wyobraźnię zdjęcia Adama, który właśnie teraz przez ostatnie kilka dni szaleje po Fatrze i Niżnych Tatrach. Trzymajmy kciuki!
W lipcu na Żarze w "POL"
Zdjęcia z ostatnich dni latania Adama w Previdzy.

Niespodziewany trening!

Już w środę 2.04 wyruszamy wspólnie z Markiem Niewiadomym na niespodziewany trening! Dzięki wsparciu kilku osób które nam to umożliwiły, możliwe będzie polatanie w fajnym miejscu, na fajnym szybowcu. Na blogu będziecie mogli jak zwykle poczytać newsy o tym krótkim jednodniowym wyjeździe. Teraz czekamy tylko na pogodę. Więcej informacji już jutro! Trzymajcie kciuki za pogodę! 

Wednesday, March 26, 2014

Pribina Cup 2014 (PL)

Witajcie!

Wreszcie będzie mi dane wystartować w prestiżowych zawodach Pribina Cup 2014. Odbędą się one w miejscowości Nitra położonej w południowej Słowacji. Od południa do dyspozycji pilotów jest Nizina Węgierska, a na północ, Mała i Wielka Fatra, Niżne Tatry i wszystkie okoliczne pasma. Są to jedyne zawody w Europie mające "stały" termin. Stale powiązany ze świętami Wielkanocnymi - rozpoczynają się one w każdą kolejną Sobotę Wielkanocną. Pierwszy raz odbyły się w 2000r. Od tamtego czasu piloci zmagają się w czterech klasach: Club, 15m, 20m Multi-Seat, oraz Open.  Niekiedy zdarza się że termin jest bardzo wczesny; W 2013 roku zawody się nie odbyły, ponieważ na lotnisku zalegała warstwa roztapiającego się marcowego śniegu. Na zawodach w Nitrze w 2011r. wzięła udział największa ilość załóg w historii zawodniczego szybownictwa - 153. Na chwilę obecną w 14 edycji tej imprezy zatwierdzonych jest 105 zawodników z 14 krajów z całego świata.
Będę startował w klasie Club, na Jantarze std.3 o znakach konkursowych "SO". Stale poszukuje osób chętnych wesprzeć mój udział w tej imprezie. Poza wsparciem holi na zawodach potrzebny jest m.in sponsor relacji z tych zawodów. Stały dostęp do mobilnej sieci komórkowej będzie wymagany aby mogły się tu pokazywać na bieżąco zdjęcia, filmy oraz live streaming.
Jedne wydatki wydają się drobiazgami inne dużymi sumami, jednak złożenie ich wszystkich stanowi dość wysoką kwotę. Jeśli ktoś jest w stanie wesprzeć start w tych zawodach lub chociaż samo funkcjonowanie bloga proszę o kontakt. janjawornik@wp.pl

Jak już wspomniałem planuje jak zwykle relacje okraszone zdjęciami i filmami, live streming, myślę nad codziennym wieczornym komentarzem wideo od juniorów, ale to zobaczymy. Relacje będzie prowadzona głównie w języku polskim, ale postaram się w miarę możliwości czasowych napisać także coś po angielsku, aby fani zawodników z 13 pozostałych krajów mogło również śledzić przebieg zawodów.

W Nitrze sprawdzę także nowy sposób zamieszczania newsów, oparty na platformie Facebook'a oraz Twittera. Pragnę jednak uspokoić osoby nie posiadające kont na ww. serwisach. Posty z tych serwisów będą widoczne bez logowania na blogu. Zobaczymy czy ten system się sprawdzi, ale przede wszystkim proszę Was, drodzy czytelnicy o informacje czy wszystko działa jak należy, oraz czy Wam się to podoba, bo to wszystko jest głównie dla Was!